[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Większość ludzi będzie w kościele.Wsiedli do samochodu.- Jeśli dobrze pamiętam, mówiłeś, że był tu ostatni bastion pogaństwa - powiedziała zezdziwieniem.- To jest wersja dla turystów, powielana w broszurach i przez przewodników.W tychgórach żyją przeważnie katolicy, i to już od wielu stuleci.Tu mieszkają ludzie bardzoreligijni.Silnik volvo powoli się rozgrzał i szybko przejechali brukowanymi, śliskimi odporannej rosy uliczkami Wartburga, o tej porze niemal pustymi.Droga wiodąca z miasteczkana wschód prowadziła najpierw pod górę, potem schodziła w dół do następnej zasnutej mgłąkotliny.- Te okolice przywodzą mi na myśl góry Great Smoky w Karolinie Północnej -powiedziała Rachel.- Zwykle są również pokryte mglistym welonem.Jechał trasą wytyczoną przez Czapajewa i zastanawiał się czy ta eskapada niezaprowadzi go w kolejny ślepy zaułek.Jakim cudem tony bursztynu mogły być tu ukryteprzez ponad pół wieku? Poszukujących było wielu.Niektórzy zapłacili za to życiem.Wiedział o istnieniu tak zwanej klątwy związanej z poszukiwaniami Bursztynowej Komnaty.Ale cóż szkodziło zrobić krótki wypad do wnętrza jeszcze jednej góry? Przynajmniej dziękitowarzystwu Rachel Cutler wyprawa będzie interesująca.Minęli szczyt wzniesienia i zjeżdżali do następnej kotliny, między gęste i wysokiebukowe zagajniki spowite w mgłę.Dojechali do miejsca, które zaznaczył na planie Czapajew, i zaparkowali naniewielkiej polanie.- Resztę trasy pokonamy pieszo - oznajmił Knoll.Wysiedli z auta; wyciągnął z bagażnika plecak ze sprzętem speleologicznym.- Co jest w środku? - zapytała Rachel.- Wszystko, co będzie nam potrzebne - odparł i zarzucił bagaż na plecy.- Terazjesteśmy po prostu parą miłośników wspinaczki, którzy wybrali się w góry.Podał jej kurtkę.- Nie zgub jej.Przyda ci się bardzo, kiedy znajdziemy się pod ziemią.Knoll założył kurtkę w hotelu, na prawym przedramieniu chowając sztylet podbufiastym rękawem z nylonu.Prowadził ją przez las trawiastą ścieżką pod górę; oddalali sięna północ od szosy.Szli oznakowanym szlakiem u podnóży wysokiego masywu.Co jakiśczas odbijały od niego ścieżki wiodące ku szczytom.W oddali pojawiły się ciemne czeluścietrzech tuneli.Jeden z nich był zakratowany.Do granitowej ściany przymocowano tablicę znapisem GEFAHR-ZUTRITTVERBOTEN-EXPLOSIV.- Co to znaczy? - chciała wiedzieć.- Niebezpieczeństwo.Zakaz wstępu.Materiały wybuchowe.- Ty wcale nie żartowałeś?- Te góry służyły kiedyś za bankowe sejfy.Alianci odnalezli w jednym z wyrobisknajcenniejsze skarby niemieckiej kultury.Ukryto tu również czterystutonowy ładunek z berlińskiego Muzeum CesarzaFryderyka, same arcydzieła.Materiały wybuchowe odstraszają skuteczniej niż wartownicy ipsy.- Czy tych właśnie dzieł sztuki szuka teraz Wayland McKoy?- Z tego, co mi powiedziałaś, należałoby wnosić, że tak.- Jak sądzisz, powiedzie się mu?- Trudno rozstrzygnąć.Ale powiem szczerze: wątpię, żeby dało się tu jeszcze odnalezćstare płótna warte miliony dolarów.Powietrze było ciężkie i wilgotne, przesiąknięte zapachem butwiejących liści.- Po co było to wszystko? - zapytała Rachel, nie przerywając wspinaczki.- Wojna itak została przegrana.Po co więc ukrywano te skarby?- Musisz przestawić się na myślenie Niemca z 1945 roku.- Hitler rozkazał, by armie walczyły do ostatniego żołnierza; tych, którzy odmawiali,rozstrzeliwano.F�hrer wierzył, że jeśli Niemcy wytrzymają odpowiednio długo, alianci wkońcu sprzymierzą się z nimi przeciwko bolszewikom.Hitler wiedział, jaką nienawiściąChurchill darzył Stalina.Odczytał też prawidłowo intencje Sowietów, jeśli chodzi o Europę.Wódz Trzeciej Rzeszy Niemieckiej liczył, że ocali głowę, powstrzymując ich ekspansję.Liczył na Amerykanów i Brytyjczyków, którzy deklarowali chęć zawarcia z nim sojuszuprzeciw komunizmowi.Pózniej, miał nadzieję, wszystkie skarby znów ujrzą światło dzienne
[ Pobierz całość w formacie PDF ]